Founder trap

Jeśli jesteś founderem i masz wrażenie, że „wszyscy mają już menedżerów, ale i tak wszystko trafia do mnie” — mam złą wiadomość:

Nie zbudowałeś jeszcze organizacji. Zbudowałeś większy zespół wokół siebie.

Na początku to przewaga. Przy 10 osobach founder zna klientów, produkt i problemy, podejmuje decyzje szybko. Jest najlepszym systemem zarządzania. Problem zaczyna się przy 30, 50, 100 osobach. Pojawiają się dyrektorzy i managerowie, ale telefon nadal dzwoni:

„Czy możemy dać rabat?”
„Co robimy z tym klientem?”
„Czy możemy zatrudnić tę osobę?”

Dlaczego? Bo organizacja nadal jest zaprojektowana wokół foundera. Manager ma stanowisko, ale nie pełną decyzyjność. Dyrektor odpowiada za wynik, ale nie ma wpływu na wszystkie decyzje. A przy wyjątkach wszyscy robią to, co zawsze: idą do foundera. To nie zawsze problem z delegowaniem. Czasami nie ma czego delegować, bo nie zaprojektowano jasnych praw decyzyjnych.

Kto decyduje? W jakim zakresie? Do jakiej kwoty? Kiedy konsultuje, a kiedy tylko informuje? Kto odpowiada za wynik?

Delegowanie to nie: „Od dziś zajmujesz się tym Ty”.

To: „Od dziś masz prawo podejmować te decyzje i odpowiadasz za ich konsekwencje.”

Organizacja działa, gdy decyzje zapadają bez foundera, odpowiedzialność jest jasna, problemy rozwiązuje się tam, gdzie powstają, a managerowie mają realny mandat.

Jeśli każda trudna decyzja wymaga Ciebie, nie masz organizacji. Masz system, którego jesteś centralnym procesorem.

Czy naprawdę mam problem z delegowaniem — czy moja firma po prostu wyrosła z modelu zarządzania, który zbudowałem na początku?